Ostatnie śląskie trofeum – dwie dekady temu Ruch Chorzów zdobył Puchar Polski

Ruch fetuje zdobycie Pucharu Polski na stadionie Polinii Warszawa Ruch fetuje zdobycie Pucharu Polski na stadionie Polinii Warszawa

Dwie dekady minęły od ostatniego spektakularnego sukcesu śląskiej drużyny piłkarskiej. 20 lat temu zespół Ruchu Chorzów wywalczył Puchar Polski. Od tego czasu żaden klub z naszego regionu nie wywalczył żadnego trofeum.

W sezonie 1995/96 Niebiescy grali na poziomie II ligi. W czerwcu 1995 roku po raz drugi w historii klubu Ruch zdegradowany został z ekstraklasy. Nie dziwi zatem fakt, że celem numer jeden postawionym przed drużyną prowadzoną przed trenera Jerzego Wyrobka był powrót do I ligi. Chorzowianie konsekwentnie realizowali swój plan niemal od początku sezonu przewodząc drugoligowej tabeli. Kiedy w pierwszej rundzie pucharowych rozgrywek los przydzielił im Legię Warszawa mało było takich, którzy obstawiali awans Ruchu do dalszej fazy rozgrywek. Legia był wówczas najlepszą drużyną w Polsce. Zdobyła mistrzostwo kraju i awansowała do Ligi Mistrzów. Do Chorzowa przyjechała ledwie tydzień po tym, jak w najbardziej elitarnych rozgrywkach klubowych w Europie pokonała ówczesnym mistrzów Anglii Blackburn Rovers. Mecz na stadionie przy ul. Cichej rozegrany został 25 października 1995 roku. Rozpoczął się sensacyjnie: już w pierwszej minucie gry Grzegorza Szamotulskiego pokonał Mirosław Bąk. Kiedy siedem minut później Legia odpowiedziała wyrównującym trafieniem Tomasza Wieszczyckiego wydawało się, że kolejne gole dla gości są tylko kwestią czasu. Tymczasem na początku drugiej połowy Mariusz  Śrutwa wyprowadził Niebieskich ponownie na prowadzenie. Chorzowianie mądrze bronili się i korzystny wynik utrzymali do końcowego gwizdka sędziego.
W 1/8 finału Ruch zmierzył się z Wartą Poznań, z którą rywalizował na tym samym poziomie czyli w II lidze. 18 listopada 1995 roku na chorzowskim stadionie padło aż siedem goli. Niebiescy wygrali 5:2. Trzy gole dla gospodarzy zdobył Śrutwa. Po jednym trafieniu dołożyli Mirosław Jaworski i Bąk. Do większego wysiłku zmusił Niebieskich ćwierćfinałowy rywal: Raków Częstochowa. Po zaciętym meczu rozegranym 10 kwietnia 1996 roku było 2:1, a tym razem gole zdobyli Dariusz Gęsior i Bąk.
W losowaniu półfinałowych par los dla Ruchu był łaskawy. Jako rywala przydzielił chorzowianom zaledwie trzecioligową Pogoń Oleśnica. W dodatku spotkanie to również miało zostać rozegrane na stadionie w Chorzowie. W drugim półfinale GKS Bełchatów zmierzyć się miał z próbującym na finiszu sezonu zdetronizować Legię Widzewem Łódź.
Pogoń przyjechała do Chorzowa z nowym trenerem. Ledwie tydzień przed jednym z najważniejszych meczy klubu z Oleśnicy z prowadzenia tego zespołu zrezygnował Zygmunt Peterek. Jego następcą został Ryszard Urbanek. Od początku meczu Niebiescy mieli sporą przewagę, ale długo nie potrafili jej udokumentować golem. Tymczasem dwie kontry Pogoni omal nie zakończyły się dla Ruchu stratą gola. Najpierw Michalec strzałem z dużej odległości trafił w słupek, kilka minut później Moś posłał piłkę między nogami Piotra Lecha, ale ta trafiła jedynie w boczną siatkę bramki. Tuż przed zakończeniem pierwszej połowy meczu po akcji Bąka pierwszego gola dla chorzowian zdobył Śrutwa. Popularny „Mario” po przerwie skompletował hat-tricka. Ruch wygrał 3:0 i awansował do finału.

- Widać było różnicę pomiędzy amatorami, bo przecież taki status mają moi podopieczni, na tle zawodowców z reprezentantami Polski w rolach głównych – ocenił Ryszard Urbanek, trener Pogoni Oleśnica.

W drugim półfinale GKS Bełchatów niespodziewanie pokonał Widzew 2:1, a gola na wagę zwycięstwa dla gospodarzy zdobył w 90. minucie gry z rzutu karnego Jacek Berensztajn.
Finał odbył się 16 czerwca 1996 roku na stadionie Polonii Warszawa. Zespół Ruchu, który kilka tygodni wcześniej zapewnił sobie awans do I ligi bardzo solidnie przygotowywał się do tego spotkania. Ostatni tydzień przed finałem chorzowianie trenowali na zgrupowaniu w ośrodku Buk w Rudach Raciborskich. Noc przed meczem spędzili w ośrodku „Pol-Kaufring" w Konstancinie. Do stolicy przyjechało około trzech tysięcy kibiców Ruchu. Tym spotkaniem swoją sędziowską karierę kończył Michał Listkiewicz, późniejszy prezes PZPN. Mecz miał niezwykle uroczystą oprawę. Wzorem innych krajów na trybunach obecny był prezydent. Przed rozpoczęciem spotkania Aleksandrowi Kwaśniewskiemu kapitanowie obu drużyn, już na murawie, przedstawili zawodników i trenerów.

 „Początek potwierdził wyższość taktyczną bełchatowian. Szkudlarek i Lamch zaopiekowali się indywidualnie Śrutwą i Bąkiem, zdając się bezproblemowo eliminować najistotniejsze atuty Ruchu w poczynaniach ofensywnych” – opisywał „Sport”.

- Daliśmy się w pewnym momencie zepchnąć do defensywy. Dopiero zmiana Wawrzyczka i przesunięcie Bąka do pomocy poprawiło sytuację. Wiadomo było, że wygra w tym meczu drużyna, która pierwsza zdobędzie bramkę – mówił później trener Wyrobek.

I tak też się stało. W 86. minucie padł jedyny gol w tym spotkaniu. Gęsior wykonywał rzut wolny, rywal źle ustawił mur – piłka odbiła się od jednego zawodników i zupełnie zaskoczyła bramkarza Zbigniewa Millera.

„Gdy piłka ustawiona była przed linią pola karnego, a do strzału przygotowywał się Gęsior, Jerzy Wyrobek zarządził zmianę. Ściągnął z boiska narzekającego na kontuzję kolana Grzesika, a wprowadził Pieniążka. Teoretycznie ta zmiana nie miała wiele wspólnego z sytuacją, ale w praktyce na moment odwróciła uwagę rywali. Gęsiorowi pomógł jeszcze rykoszet, ale przewaga Ruchu została jak najbardziej zasłużenie udokumentowana golem” – opisywał dziennik „Sport”.

Po meczu ówczesny prezydent Kwaśniewski wręczył puchar kapitanowi Mirosławowi Jaworskiemu.

- Nie wykorzystaliśmy wcześniej kilku stuprocentowych sytuacji. Tak jest w piłce, że czasem nie wykorzystuje się prostych sytuacji, a wpadają takie gole. Gdybyśmy wcześniej zdobyli bramkę, a sam Mirek Bąk, miał na to ze trzy okazje, gra byłaby całkiem inna – powiedział dziennikarzowi tygodnika „Piłka Nożna” Dariusz Gęsior.

Warto dodać, że w tej edycji rozgrywek o Puchar Polski nie tylko Ruch odegrał znaczącą rolę. Do ćwierćfinału oprócz Niebieskich dotarły drużyny Górnika Zabrze i Szombierek Bytom. Górnik odpadł po niespodziewanej porażce z Pogonią Oleśnica 0:1 po dogrywce. Szombierki przegrały w 1/4 finału z GKS Bełchatów 1:3. GKS Katowice swój udział w pucharowej rywalizacji zakończył w czwartej rundzie po porażce z Arką Gdynia 1:3. A teraz? Honoru śląskiego futbolu w ćwierćfinale broni trzecioligowy GKS 1962 Jastrzębie.

Finał Pucharu Polski – sezon 1995/96
16 czerwca 1996
Stadion Polonii Warszawa
Ruch Chorzów – GKS Bełchatów 1:0 (0:0)
1:0 – Gęsior, 86 min. (wolny)
Ruch: Piotr Lech – Dariusz Fornalak, Dariusz Grzesik (85. Bogdan Pieniążek), Marcin Baszczyński, Piotr Rowicki, Mirosław Jaworski, Dariusz Gęsior, Witold Wawrzyczek (71. Adam Katolik), Mirosław Mosór, Mariusz Śrutwa, Mirosław Bąk.
GKS:Zbigniew Miller – Sylwester Szkudlarek, Wadim Rogowskoj, Artur Lamch, Grzegorz Cheda (88. Marek Nowicki), Robert Rogan, Jacek Berensztajn, Janusz Prucheński, Dariusz Rzeźniczek, Krzysztof Kukulski, Robert Górski (62, Marek Trzebny)

Powrót na górę

Piłka nożna

Inne dyscypliny

Strefa konesera

Polecane strony

O nas

Podążaj za nami