Przełamanie siatkarzy GKS-u Katowice

Przełamanie siatkarzy GKS-u Katowice

W meczu 20. kolejki PlusLigi siatkarze GKS-u Katowice pokonali w Sosnowcu z MKS Będzin po pięciosetowym boju i oddalili się od strefy zagrożonej spadkiem.

Spotkanie miało ogromną wagę, bowiem GKS i MKS to nie tylko sąsiedzi na siatkarskiej mapie Polski, ale także zespoły o zbliżonym potencjale. W 19 kolejkach obie ekipy wygrały siedem spotkań, dlatego mecz w sosnowieckiej hali miał ogromne znaczenie.

Początek meczu ułożył się po myśli GieKSy. Skuteczne ataki Karola Butryna i Gonzalo Quirogi, a także punktowe bloki pozwoliły katowiczanom wyjść na niewielkie prowadzenie, które jednak zostało szybko zniwelowane przez gospodarzy. Od tego momentu aż do stanu 18:18 trwała walka punkt za punkt. Wówczas dwa cenne punkty (atakiem i zagrywką) zdobył Paweł Pietraszko, a chwilę później sprytem na siatce popisał się Emanuel Kohut. Zespół Piotra Gruszki trzypunktowego prowadzenia już nie wypuścił i po chwili cieszył się z prowadzenia w meczu.

O drugim secie drużyna z Katowic wolałaby jak najszybciej zapomnieć. Kilka błędów oraz kontry sprawiły, że już na początku będzinianie objęli prowadzenie 9:3. Siatkarze GKS-u próbowali odrabiać straty, ale nie udało się zatrzymać rozpędzonych gospodarzy.

Po przerwie nastąpiła powtórka z inauguracyjnej odsłony. Wprawdzie trzeciego seta lepiej rozpoczęli siatkarze z Będzina, ale GKS szybko doprowadził do remisu, a następnie zbudował czteropunktową przewagę (14:10). Od tego fragmentu katowiczanie kontrolowali wydarzenia na boisku. Grali skutecznie w ataku, byli efektywniejsi na siatce, a do tego dołożyli kilka punktowych bloków. Dzięki temu GieKSa ponownie objęła prowadzenie w meczu.
Emocji nie brakowało również w czwartym secie. GieKSa już na początku wykorzystała nadarzające się okazje i wyszła na prowadzenie 7:4. Gospodarze jednak nie ustawali i zdołali zniwelować stratę. Na parkiecie znów trwała prawdziwa wymiana siatkarskich ciosów. Niestety, przy stanie 17:17 naszej drużynie przydarzył się drobny przestój. Rywale ponownie zbudowali przewagę i doprowadzili do tie-breaka.

Decydującą partię od dwupunktowego prowadzenia rozpoczęli będzinianie, jednak po chwili na tablicy wyników już był remis 5:5. Kolejne akcje to prawdziwa huśtawka nastrojów. As serwisowy Dominika Witczaka i błąd rywali w ataku spowodował, że przy zmianie stron nasz zespół prowadził 8:7. W końcówce emocje sięgnęły zenitu. Po błędzie w ataku Walińskiego GieKSa wyszła na prowadzenie 14:12, a chwilę później cieszyła się z upragnionego zwycięstwa.

MKS Będzin - GKS Katowice 2:3 (23:25, 25:14, 21:25, 25:21, 12:15)
MKS: Seif, Waliński, Ratajczak, Araujo, Klobucar, Grzechnik, Potera (libero) - Faryna, Kozub, Peszko, Jordanow.
GKS: Komenda, Quiroga, Kohut, Butryn, Sobański, Pietraszko, Stańczak (libero) - Kalembka, Kapelus, Fijałek, Witczak, Stelmach, Mariański (libero).

Źródło: gkskatowice.eu

Powrót na górę

Piłka nożna

Inne dyscypliny

Strefa konesera

Polecane strony

O nas

Podążaj za nami