Jastrzębski Węgiel zrobił swoje: wygrał dwa sety w Berlinie i dalej gra w Lidze Mistrzów

Jastrzębski Węgiel zrobił swoje: wygrał dwa sety w Berlinie i dalej gra w Lidze Mistrzów

Na zakończenie fazy grupowej Ligi Mistrzów, w wypełnionej niemal po brzegi Max Schmeling Halle zespół Berlin Recycling Volley pokonał Jastrzębski Węgiel 3:2 . Dzięki wywalczeniu jednego punktu w tym starciu, wspierani przez sporą grupę swoich kibiców jastrzębianie przypieczętowali swój awans do dalszej fazy rozgrywek.

- Jedziemy zdobyć Berlin - zapowiedział Maciej Muzaj, MVP ostatniego ligowego starcia z AZS-em Olsztyn.

Chociaż jastrzębianie zapewnili sobie awans do dalszych gier jeszcze przed końcem fazy grupowej, do Niemiec pojechali bojowo nastawieni, bo jak stwierdził Ferdinando De Giorgi, drugie miejsce w klasyfikacji zawsze jest lepsze niż trzecie. Ponadto jego podopieczni, którzy w tym sezonie wyjątkowo falują z poziomem, potrzebują pozytywnych bodźców przed kolejnym etapem europejskiej rywalizacji.

Tuż przed rozpoczęciem rywalizacji Lukas Kampa został uhonorowany nagrodą dla najlepszego siatkarza Niemiec w 2017 roku. Potem jednak kurtuazyjnych gestów już nie było. Siatkarze z Jastrzębia przystąpili do walki mocno skoncentrowani, ale także z odrobiną luzu - taką, jaką prezentowali w zeszłym sezonie. Widać też było, że siatkówka znów zaczęła sprawiać im radość. Pierwszy set, choć zaczęli od prowadzenia 4:0, rozstrzygnęli na swoją korzyść dość szczęśliwie, bo mieli w nim spore problemy ze skutecznością w ofensywie. W drugiej odsłonie Pomarańczowi atakowali jeszcze gorzej, za to berlińczycy wnieśli się na swoje wyżyny. Postraszyli polski zespół zagrywką, świetnie też spisywali się w obronie i bez problemu wyrównali stan meczu.

W trzeciej części spotkania znów górą byli brązowi medaliści Polski, u których doskonałe wejście zaliczył 19-letni Jakub Turski. W końcówce seta popisał się najpierw atakiem i blokiem, a potem serią kąśliwych zagrywek, dających zwycięstwo jego drużynie. W czwartej odsłonie powtórzyła się historia z partii numer dwa - to gospodarze byli siłą wiodącą, a jastrzębianie znów mieli problemy, tak z przyjęciem zagrywki, jak i z kończeniem własnych akcji na siatce. Dlatego za Muzaja wszedł Patryk Strzeżek i pozostał na boisku do końca pojedynku.

Tie break przyniósł kilka porywających akcji defensywnych po obu stronach siatki, ale w ofensywie znacznie lepiej zagrali siatkarze niemieckiej drużyny i to oni rozstrzygnęli „set prawdy” na swoją korzyść.

Berlin Recycling Volley - Jastrzębski Węgiel 3:2 (23:25, 25:16, 18:25, 25:18, 15:9)
Berlin: Carroll, Pujol, Okolić, Vigrass, Marshall, White, Perry (libero) - Kromm, Bogachev.
Jastrzębski Węgiel: Muzaj, Kampa, Boruch, Sobala, de Rocco, Hidalgo Oliva, Popiwczak (libero) - Quiroga, Ernastowicz, Strzeżek, Turski.

Powrót na górę

Piłka nożna

Inne dyscypliny

Strefa konesera

Polecane strony

O nas

Podążaj za nami