Porażki śląskich drużyn w PlusLidze

Porażki śląskich drużyn w PlusLidze

Porażkami zakończyły się występy śląskich drużyn w 12. kolejce rozgrywek siatkarskiej PlusLigi. GKS Katowice musiał uznać wyższość broniącej mistrzowskiego tytułu ZAKSY Kędzierzyn-Koźle, a Jastrzębski Węgiel po pięciosetowym boju uległ Onico Warszawa.

W atmosferze niesmaku i rozczarowania siatkarze Jastrzębskiego Węgla musieli stawić czoła mocno wzmocnionej niedawno drużynie Onico Warszawa, która przejęła z upadającej Stoczni Szczecin - Bartosza Kurka i Nikołaja Penczewa. Co ciekawe, obydwaj byli gracze Stoczni po raz drugi w tym sezonie stanęli w szranki z Jastrzębskim Węglem. W barwach Stoczni wygrali 3:0, tym razem musieli bić się o wygraną aż pięć setów.

Pierwsza część meczu nie przyniosła wielkiej siatkówki - od początku do końca przewagę mieli warszawianie, którzy słabo przyjmowali zagrywkę, ale dobrze spisywali się w ataku. Gospodarze z kolei mieli niezły odbiór, ale słabą skuteczność na siatce. Dla przykładu Dawid Konarski na sześć otrzymanych piłek skończył zaledwie jedną.

Jeszcze gorzej w wykonaniu miejscowych wyglądał drugi set, który rozpoczął się od trzypunktowej serii dla Onico przy zagrywce Bartosza Kwolka. Jastrzębianie próbowali gonić rywali, ale uniemożliwiały im to błędy własne w ataku. Obydwaj skrzydłowi kończyli tę partię w kwadracie dla rezerwowych, ale ich zmiennicy, Jakub Bucki i Salvador Hidalgo Oliva nie zdołali zmienić przebiegu zdarzeń, mimo iż w końcówce pole gry opuścił Kurek, który poczuł dolegliwości mięśniowe.

Jego miejsce zajął Rodrigues Araujo i pozostał na boisku już do końca spotkania, podobnie jak Bucki i Oliva po jastrzębskiej stronie siatki, którzy zresztą dali bardzo pozytywny impuls swojej drużynie. Tym razem Pomarańczowi świetnie wprowadzili się do gry, maksymalnie utrudniając gościom przyjęcie zagrywki. Przy wyniku 16:11 trener Stephan Antiga wprowadził Penczewa za Piotra Łukasika, a chwilę później desygnował do walki kolejnych rezerwowych, ale liczne zmiany nie pomogły w odrabianiu strat.

Set numer cztery gospodarze rozpoczęli koncertowo - najpierw zasadzili się na przeciwników na siatce, a potem, głównie dzięki kąśliwej zagrywce Juliena Lyneela odskoczyli na 8:1. Warszawianie kompletnie stracili rezon i swoje wcześniejsze atuty. Na chwilę otrząsnęli się, gdy piłkę wprowadzał do gry Kwolek (14:11), ale potem znów górę wzięła „pomarańczowa” moc. W tie breaku jednak to goście z Warszawy wykazali więcej determinacji i sportowej jakości.

Jastrzębski Węgiel - Onico Warszawa 2:3 (22:25, 18:25, 25:19, 25:20, 11:15)
Jastrzębski Węgiel: Kampa, Lyneeel, Kosok, Konarski, Fromm, Hain, Popiwczak (libero) - Bucki, Oliva.
Onico: Brozard, Łukasik, Wrona, Kurek, Kwolek, Vigrass, Wojtaszek (libero) - Penczew, Araujo, Janikowski, Kowalczyk, Buczek.

Mecz w hali „Azoty” nie rozpoczął się po myśli GieKSy, która już po pierwszych piłkach przegrywała 0:4. Czas wzięty przez trenera Piotra Gruszkę zadziałał, bowiem siatkarze gości uspokoili swoją grę i sukcesywnie zaczęli odrabiań straty do wicemistrzów Polski. Dobra gra w ofensywie Karola Butryna i Rafała Sobańskiego oraz ich asy serwisowe, a także obrony Bartosza Mariańskiego i skończone kontry sprawiły, że GKS z każdą kolejną akcją czuł się coraz pewniej na parkiecie w Kędzierzynie-Koźlu. Po wyrównanej grze w końcu udało się doprowadzić do remisu 20:20 po punktowej zagrywce Butryna. Decydujące fragmenty seta padły łupem GieKSy, która objęła prowadzenie w meczu po skutecznej kontrze.

Druga partia miała zupełnie inny przebieg. Rozpoczęło się od walki punkt za punkt, a żadna z drużyn nie mogła zbudować większej przewagi. W połowie seta udało się to gospodarzom. ZAKSA wzmocniła zagrywkę oraz skończyła kilka kontrataków i w efekcie wyszła na prowadzenie 19:13. Mimo podjętej próby katowiczanom nie udało się odrobić tych strat.

Niemal identycznie potoczył się trzeci set. Do jego połowy GieKSa była równorzędnym rywalem dla wielokrotnego mistrza Polski i zdecydowanego lidera PlusLigi. Niestety, w połowie partii kędzierzynianie znów odskoczyli na kilka punktów za sprawą dobrej zagrywki, a także dzięki skutecznemu blokowi. Mimo zmian dokonywanych przez trenera Gruszkę rezultat nie uległ zmianie i to ZAKSA wyszła na prowadzenie 2:1.

Wymiana siatkarskich ciosów miała miejsce również w czwartym secie. Choć gospodarze na początku objęli czteropunktowe prowadzenie (7:3), to GieKSa nie odpuszczała i po asie serwisowym Sobańskiego przegrywała już tylko 14:15. Kluczowe fragmenty seta po raz kolejny lepiej rozegrali kędzierzynianie, którzy zatrzymali na swoim boisku komplet punktów.

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle - GKS Katowice 3:1 (23:25, 25:19, 25:18, 25:20)
ZAKSA: Toniutti, Deroo, Wiśniewski, Kaczmarek, Śliwka, Bieniek, Zatorski (libero) - Walawender, Jungiewicz, Koppers, Kalembka.
GKS: Komenda, Sobański, Krulicki, Butryn, Rousseaux, Kohut, Mariański (libero) - Quiroga, Woch, Krzysiek, Fijałek, Depowski, Ogórek (libero), Sobala.

1. ZAKSA Kędzierzyn 12 35 12-0
2. Onico Warszawa 12 26 9-3
3. Czarni Radom 11 24 8-3
4. Jastrzębski Węgiel 11 22 8-3
5. Warta Zawiercie 11 18 7-4
6. Skra Bełchatów 11 18 6-5
7. AZS Olsztyn 12 14 4-8
8. GKS Katowice 11 12 4-7
9. Chemik Bydgoszcz 10 12 4-6
10. Trefl Gdańsk 11 12 4-6
11. Cuprum Lubin 11 9 3-8
12. Resovia Rzeszów 10 8 2-8
13. MKS Będzin 11 6 1-10


Źródło: jastrzebskiwegiel.pl/plusliga.pl/gkskatowice.eu

Powrót na górę

Piłka nożna

Inne dyscypliny

Strefa konesera

Polecane strony

O nas

Podążaj za nami