Frekwencyjny rekord i blamaż Ruchu
- Napisał Arq
Mecz 21. kolejki Betclic 1. ligi pomiędzy Ruchem Chorzów a Wisłą Kraków przejdzie do historii. Z trybun Stadionu Śląskiego obejrzało go 53293 widzów, co jest rekordem XXI wieku w polskiej piłce klubowej. Niestety zakończył się on dotkliwą porażką Niebieskich.
Niestety dla kibiców Ruchu ten mecz miał wyjątkowo gorzki smak. Chyba nikt nie przypuszczał, że spotkanie to będzie miało tak jednostronny przebieg. Gospodarze na tle świetnie dysponowanej drużyny Wisły wypadli bardzo blado. Tak słabo grających chorzowian nie widzieliśmy dawno. Ale po kolei...
Niebiescy rozpoczęli mecz koszmarnie. Już w czwartej minucie stracili gola. Najpierw obrońcy Ruchu zablokowali strzał Frederico Duarte co skutkowało rzutem rożnym dla Wisły. Po nim piłka trafiła pod nogi Mariusza Kutwy, który silnym strzałem pod poprzeczkę nie dał żadnych szans Martinowi Turkowi. Po stracie bramki zawodnicy Ruchu sprawiali wrażenie mocno oszołomionych. Niby próbowali konstruować akcje ofensywne, ale zupełnie nie mieli pomysłu jak zagrozić bramce strzeżonej przez Patryka Letkiewicza. Tymczasem Wiślacy szli jak po swoje. W 13. minucie chorzowianie stracili piłkę pod własnym polem karnym i przed szansą podwyższenia prowadzenia gości stanął Łukasz Zwoliński. Jego płaski strzał nogami obronił Turk. Kolejna akcja Wisły zakończyła się jednak powodzeniem. Po dośrodkowaniu w lewej strony zupełnie nie pilnowany Angel Rodado precyzyjnym strzałem głową umieścił piłkę w bramce.
Wisła niepodzielnie panowała na boisku. Mimo dwubramkowego prowadzenia podopieczni trenera Mariusza Jopa nie ograniczali się do obrony korzystnego rezultatu. Zamknęli gospodarzy na ich połowie, a ci mieli ogromne problemy z przejęciem piłki. Linia pomocy Ruchu w ogóle nie istniała. Po pół godzinie gry kibice obecni na Stadionie Śląskim mogli zadawać sobie pytanie: jak wysoko zespół z Krakowa wygra ten mecz?
W 34. minucie Turk z największym trudem obronił strzał Angela Baeny. Minutę później znów zakotłowało się pod jego bramką, ale obrońcy zdołali w porę wybić piłkę. Po tych akcjach kibice odpalili środki pirotechniczne i sędzia Szymon Marciniak musiał przerwać grę na kilka minut.
Zadymieniem stadionu nie miało żadnego wpływu postawę obu drużyn. Niedługo po wznowieniu gry szybka kontra Wisły zakończyła się trzecim golem. Defensorzy Ruchu niczym dzieci we mgle nie potrafili wyekspediować piłki z własnego pola karnego, trafiła ona pod nogi Baeny, który z bliska ulokował ją w siatce. Koszmar Ruchu trwał. Gospodarze byli nieporadni. W pierwszej połowie nie oddali na bramkę gości ani jednego celnego strzału. Nic dziwnego, że schodzących do szatni podopiecznych trenera Dawida Szulczka, kibice "poczęstowali" solidną porcję gwizdów.
Po przerwie w ekipie gospodarzy doszło do dwóch zmian. Z boiska zeszli Denis Ventura i Maciej Sadlok, a w ich miejsce na placu gry pojawili się Bartłomiej Barański i Dominik Preisler. Tuż po wznowieniu gry znów musiał interweniować bramkarz Ruchu po kąśliwym strzale Zwolińskiego. Niebiescy chwilę później przeprowadzili dopiero pierwszą groźniejszą akcję. Barański wpadł w pole karne zwodem uwolnił się od obrońców, ale strzelił niecelnie. W 51. minucie bliski zdobycia kontaktowego gola był Mo Mezghrani, ale jego mocne uderzenie obronił Letkiewicz.
Kiedy wydawało się, że gospodarze łapią wiatr żagle, zainkasowali kolejny cios. Po rzucie rożnym przy biernej postawie defensorów Ruchu, do piłki doszedł Wiktor Biedrzycki, odegrał do Rodado, a ten znów głową pokonał Turka. W 60. minucie było już 0:5. Długie podanie w kierunku napastników Wisły na chwilę wybili obrońcy Ruchu, ale do piłki dopadł Rodado i mierzonym strzałem przy słupku umieścił ją w bramce.
W 69. minucie Turk w ekwilibrystyczny sposób obronił uderzenie Duarte. Bramkarz Ruchu jeszcze kilka razy zmuszony był interweniować, choć trzeba przyznać, że w ostatnim kwadransie gry Wiślacy już nie forsowali tempa. Mimo to potrafili zagrozić bramce gospodarzy. Ci wyglądali na zupełnie pogubionych i można było odnieść wrażenie, że z utęsknieniem wyczekiwali na końcowy gwizdek sędziego.
- Wszyscy stanęli na wysokości zadania - organizatorzy meczu i kibice, a my niestety tego nie zrobiliśmy. Mecz ułożył się fantastycznie dla Wisły, wychodziło im wszystko. Jest to moja pierwsza porażka na Stadionie Śląskim i to taka bolesna. Nic nam nie wychodziło. Widzimy wszyscy, jakie mamy nastroje. Musimy się zrehabilitować, a najbliższa okazja już we wtorek. Po takim meczu muszą być zmiany w składzie, żeby szansę dostali piłkarze, na których nie postawiłem w pierwszych dwóch spotkaniach - powiedział na pomeczowej konferencji prasowej trener Szulczek.
Ruch Chorzów - Wisła Kraków 0:5 (0:3)
0:1 - Kutwa, 4 min.
0:2 - Rodado, 20 min.
0:3 - Baena, 45 min.
0:4 - Rodado, 56 min.
0:5 - Rodado, 60 min.
Ruch: Turk - Konczkowski (64. Cykało), Lukić, Szymański (64. Karasiński), Sadlok (46. Preilser) – Kozak, Ventura (46. Barański), Szwoch (86. Starzyński), Adkonis, Mezghrani – Szczepan.
Wisła: Letkiewicz – Jaroch, Kutwa, Biedrzycki, Mikulec – Poletanović (65. Kiss), Igbekeme (75. Alfaro) – Baena (65. Duda), Rodado (82. Kiakos), Duarte (75. Sukiennicki) – Zwoliński.
Artykuły powiązane
- GKS Tychy na dnie. Ruch traci punkty - wyniki 22. kolejki Betclic 1. ligi
- Wpadka Ruchu w Siedlcach. GKS Tychy tylko z punktem - wyniki 21. kolejki Betclic 1. ligi
- Polonia prowadziła 2:0 i przegrała - wyniki 21. kolejki Betclic 1. ligi
- Trzy drużyny z ambicjami w Betclic 1. lidze
- Zimowe okienko transferowe