Holenderska zagadka z ćwierćfinału Pucharu UEFA

Holenderska zagadka z ćwierćfinału Pucharu UEFA

Obchodzący stulecie istnienia Ruch Chorzów poza spektakularnymi sukcesami na krajowym podwórku może też poszczycić się osiągnięciami na arenie międzynarodowej. Pierwszą, którą przypominamy jest awans do ćwierćfinału rozgrywek o Puchar UEFA w sezonie 1973/74.

Chorzowianie prowadzeni przez słowackiego trenera Michala Vicana na finiszu sezonu 1972/73 zostali wicemistrzami Polski. W rywalizacji o miano najlepszej drużyny w kraju ustąpili jedynie Stali Mielec. Zajęcie drugiego miejsca w lidze dało Niebieskim prawo startu w rozgrywkach o Puchar UEFA (poprzednik dzisiejszej Ligi Europejskiej). W pierwszej rundzie chorzowski zespół zmierzył się z drużyną Wuppertaler SV z Republiki Federalnej Niemiec. W premierowym spotkaniu przy Cichej 35 tysięcy widzów oklaskiwało znakomitą postawę Ruchu. „Niebiescy po emocjonującej grze odprawili zespół z Wuppertalu z bagażem czterech bramek” – zachwycał się dziennikarz „Sportu”. Rywale zdołali strzelić tylko jednego gola.

Bronisław Bula okazał się nie po raz pierwszy znakomitym reżyserem gry. Joachim Marx też pokazał się z jak najlepszej strony – oceniał trener chorzowian Vican.

Obserwujący spotkanie z trybun Gerard Cieślik zachwalał młodych kolegów, ale przy okazji również był zaskoczony.

– Dziwię się, że taki piłkarz jak Bula nie ma miejsca w reprezentacji – utyskiwał.

Poza wspomnianymi Bulą i Marksem na listę strzelców wpisali się jeszcze Stefan Herisz i Zygmunt Maszczyk. W Wuppertalu bramki sypały się jak z rogu obfitości. To była zwycięska porażka. Spotkanie zakończyło się wynikiem 4:5. „Niebiescy zrobili dobrą propagandę naszemu futbolowi. Grali szybko, z rozmachem, ogromnie dynamicznie, szukając rozstrzygnięcia w otwartej walce, co zostało dostrzeżone i docenione zarówno przez komentatorów, jak i kibiców Wuppertalu” – opisywała śląska prasa. A bramkarz Piotr Czaja obronił rzuty karny.

Michal Vican, trener Ruchu w latach 1971-1976

W drugiej rundzie Ruch trafił na Niemców ze Wschodu, drużynę FC Carl Zeiss Jena, która była liderem tamtejszych rozgrywek. Goście mieli w swoich szeregach kilku aktualnych reprezentantów NRD. „Gospodarze w sposób nietuzinkowy wyegzekwowali rzut wolny. Marx zagrał sprytnie do tyłu. Bula oddał mocny strzał i wypuszczoną przez bramkarza piłkę posłał Jan Benigier nieuchronnie do siatki” – tak opisywano najładniejszą akcję spotkania. Poza Benigierem trafiali jeszcze Józef Kopicera i Bula. Wynik 3:0 robił wrażenie. W rewanżu chorzowianie zagrali świetnie taktycznie.

– Moi zawodnicy przystąpili do meczu rozstrojeni psychicznie i z każdą minutą tracili wiarę w siebie – przyznawał Hans Meyer, trener Carl Zeiss.

Niebiescy martwili się jedynie kontuzją Jerzego Wyrobka, który już w 32. minucie musiał opuścić boisko. Po awansie do 1/8 finału cała Polska trzymała kciuki za waleczną drużynę z Górnego Śląska. Zagłębie Wałbrzych bez problemu przystało na przeniesienie meczu ligowego z własnego terenu do Chorzowa.

Kolejnym rywalem chorzowian był bardzo silny Honved Budapeszt. Na Węgrzech Niebiescy wypadli słabo i przegrali 0:2. Miejscowa gazeta „Nepszabadsag” napisała, że Ruch sporo strzelał, ale przeważnie bardzo niecelnie. 12 grudnia 1973 roku „kibice zgotowali piłkarzom długotrwałą owację, dziękując im w ten sposób za wspaniały pokaz nowoczesnego futbolu, poparty wyjątkową skutecznością” (cytat z dziennika „Sport”). „Jeśli wziąć pod uwagę współczynnik trudności, stworzony przez anormalne warunki gry, to widzowie byli świadkami wspaniałego widowiska piłkarskiego” – opisywał dziennikarz „Sportu”, wspominając o oblodzonym boisku. Ruch wygrał aż 5:0, a najładniejszą bramkę, piętą, strzelił Marx. W 60. minucie na 3:0 po rzucie rożnym, piętą zmienił kierunek lotu piłki i posłał ją do siatki. Reprezentanci Węgier dostali srogą lekcję od jedenastki z Chorzowa. Pod wrażeniem był także trener reprezentacji Polski Kazimierz Górski.

– Piłkarze Ruchu mimo niesamowicie trudnych warunków stworzyli wspaniałe widowisko – przekonywał.

W ćwierćfinale skala trudności została jeszcze bardziej podwyższona. Ruch mierzył się z Feyenoordem Rotterdam. Warto w tym momencie przypomnieć, kto grał w drużynie z Holandii. Gwiazdą drużyny był Willem van Hanegem, etatowy reprezentant Holandii. W drużynie prowadzonej przez trenera Wiela Coervera występowali również bramkarz Eddy Treytel, obrońca Wim Rijsbergen, pomocnicy Wim Jansen i Theo de Jong, napastnicy - Henk Wery i Peter Ressel. Trzech z nich (Jansen, van Hanegem, Wery) w 1970 roku grało w zwycięskim finale Pucharu Europy Mistrzów Krajowych z Celtikiem Glasgow (2:1), pięciu (Rijsbergen, Jansen, van Hanegem, Treytel, de Jong) kilka miesięcy po starciu z Niebieskimi zostało wicemistrzami świata!

Drużyna Ruchu z sezonu 1973/1974

Przed konfrontacją z Feyenoordem, planowaną na początek marca (40 lat temu właśnie mniej więcej w tym okresie w europejskich pucharach zaczynała się wiosna), trener Vican zdecydował się na wyjazd do Niemiec, gdzie jego podopieczni zagrali kilka meczów sparingowych, między innymi z Fortuną Duesseldorf, Stuttgarter Kickers, PAOK Saloniki.

- Cztery dni przed meczem w Chorzowie trener Vican skoszarował nas w Kamieniu. Kiedy potem jechaliśmy do Chorzowa Batorego na mecz, trudno nam się było przebić autokarem przez uliczne korki. Dzień przed meczem uciekłem z Kamienia z Józkiem Kopicerą, by podglądać trening Feyenoordu. Chcieliśmy się przyjrzeć van Hanegemowi, o którym krążyły legendy. Zwłaszcza Józek był zainteresowany, bo Holender też był lewonożny, jak on. I podczas zajęć van Hanegem rzeczywiście wyczyniał cuda. Było to potężne chłopisko, ale perfekcyjnie ustawiał się na boisku tak, że piłka zawsze spadała mu na lewą nogę. Jego koordynacja ruchowa była niesamowita - opowiadał w rozmowie z Antonim Bugajskim na łamach "Przeglądu Sportowego" Jan Benigier.

W pierwszym spotkaniu rozegranym w Chorzowie padł wynik 1:1. Bramka dla gospodarzy padła w ostatnich sekundach spotkania, a jej autorem był Zygmunt Maszczyk. Spotkanie skrytykował… sędzia. W tamtym okresie dziennikarze często rozmawiali z arbitrami.

– Nie było to zbyt efektowne widowisko. Oba zespoły grały wybitnie defensywnie, słabiej natomiast organizowały akcje zaczepne – oceniał sędzia Ken Burns z Anglii.

Z kolei jego pracę źle ocenił Vican.

– Pan Burns przekroczył chyba zasady obiektywizmu. Mógł być oczywiście zafascynowany sławą Holendrów, ale nie mógł nie zauważyć w pierwszej połowie ewidentnej ręki na polu karnym – mówił opiekun Ruchu.

Po meczu w Chorzowie ówczesny prezes Ruchu Ryszard Trzcionka, podsekretarz stanu w Ministerstwie Przemysłu Ciężkiego w latach 1964-1975, obiecał piłkarzom Ruchu gigantyczną, jak na tamte czasy, premię za awans do półfinału.

- Obiecał nam taką kasę, że tylko głupiec by z niej zrezygnował. Ruch w lidze był wtedy jednym z gorzej opłacanych zespołów, a minister Trzcionka gwarantował nam w przypadku zwycięstwa kwotę, za którą można było kupić dobrej klasy zachodni samochód. „Kasa leży na murawie, musicie tylko się po nią schylić” - powiedział nam - wspomina w rozmowie z dziennikarzem "PS" Benigier.

Starcie numer dwa przeszło do legendy. Holenderska gazeta „Telegraf” relację z meczu zatytułowała „Piekło niepewności”, pisząc dalej: „Feyenoord przeszedł piekło niepewności. Wiedzieliśmy, że Ruch może okazać się bardzo niebezpiecznym przeciwnikiem, ale dojrzałość, jaką zademonstrował, zaskoczył 47 tysięczną widownię”. Marx strzelił gola w 19. minucie. Holendrzy za sprawą trafienia Lexa Schoenmakera wyrównali w 56. minucie. O tym kto awansuje dalej decydowała dogrywka, w której zespół z Rotterdamu szybko zdobył dwa gole.

- Jestem święcie przekonany, że przed tą dogrywką Holendrzy czegoś się naćpali. Naprawdę! Widział pan kiedyś, żeby po 90 minutach drużyna zeszła kiedyś do szatni i siedziała tam 10 minut? A myśmy tyle czekali w Rotterdamie na rywali! Nie wiem, co oni wtedy w tej szatni dostali, ale w dogrywce ruszyli na nas jak huragan. Najlepsze zaś jest to, że żaden z naszych działaczy nie próbował interweniować, gdy Feyenoord zniknął w tej szatni. Choć przecież - zgodnie z przepisami - jest to niedozwolone. Takich niestety Ruch miał w owym czasie działaczy - wspominał na łamach "Sportu" Marian Ostafiński, stoper Ruchu, złoty medalista olimpijski z Monachium w roku 1972.

Po 120 minutach obydwie drużyny w końcówce słaniały się na nogach. Polscy dziennikarze w swoich artykułach dziękowali Ruchowi za znakomitą promocję krajowej piłki nożnej. Kibice witający wracających do Chorzowa piłkarzy przygotowali z kolei specjalne transparenty. To był dla Ruchu bardzo udany start w europejskich pucharach.

Puchar UEFA - sezon 1973/74

1. runda:

19.09.1973
Ruch Chorzów - Wupertaller SV 4:1 (1:0)
1:0 - Bula, 8 min.
2:0 - Marx, 47 min.
2:1 - Kohle, 70 min. (karny)
3:1 - Herisz, 74 min.
4:1 - Maszczyk, 79 min.
Ruch: Kurowski - Drzewiecki, Ostafiński, Wyrobek - Bajger, Bon, Bula, Maszczyk - Benigier (65. Herisz), Kopicera, Marx.
Wupertaller: Mueller - Cremer, Galbierz, Meisen, Miss, Stoeckl (69. Georg Jung), Homann (9. Kohle), Neuberger, Gustav Jung, Loemm, Proepper.

3.10.1973
Wuppertaler SV - Ruch Chorzów 5:4 (2:3)
0:1 - Benigier, 8 min.
1:1 - Stoeckl, 32 min.
1:2 - Kopicera, 37 min.
1:3 - Marx, 40 min.
2:3 - Cremer, 41 min.
3:3 - Proepper, 50 min.
3:4 - Bula, 62 min.
4:4 - Cremer, 73 min.
5:4 - Reichert, 85 min.
Wupertaller: Mueller - Cremer, Miss, Reichert, Stoeckl, Hermes, Kohle, Neuberger, Gustav Jung, Loemm, Proepper.
Ruch: Czaja - Drzewiecki, Malcher, Ostafiński, Bon, Bula, Maszczyk, Wyrobek, Benigier, Kopicera, Marx.

2. runda:

24.10.1973
Ruch Chorzów - FC Carl Zeiss Jena 3:0 (1:0)
1:0 - Benigier, 39 min.
2:0 - Kopicera, 64 min.
3:0 - Bula, 80 min.
Ruch: Czaja - Ostafiński, Malcher, Bajger, Wyrobek, Maszczyk, Bon, Marx, Kopicera, Bula, Benigier (87. Herisz).
Jena: Grapenthin - Weise, Rock, Krbjuweit, Goehr, Bransch, Stein, Irmischer, Vogel, Scheitler, Ducke.

7.11.1973
FC Carl Zeiss Jena - Ruch Chorzów 1:0 (0:0)
1:0 - Bransch, 72 min.
Jena: Grapenthin - Goer, Bransch, Weise, Rock, Kurbjuweit, Stein, Irmisher, Ducke, Vogel, Schumann.
Ruch: Czaja - Bajger, Ostafiński, Drzewiecki, Bon (60. Malcher), Wyrobek (32. Benigier), Maszczyk, Marx, Kopicera, Herisz, Bula.

1/8 finału:

28.11.1973
Honved Budapeszt - Ruch Chorzów 2:0 (1:0)
1:0 - Pusztai, 30 min.
2:0 - Pusztai, 67 min.
Honved: Bicskei - Lukacs, Kelemen (74. Varga), Ruzsinszky, Szucs, Pinter, Pal, Kozma, Kocsis, Pusztai, Morgos.
Ruch: Czaja - Drzewiecki, Bajger, Ostafiński, Bon, Wyrobek, Maszczyk, Kopicera (75. Faber), Herisz, Bula, Benigier.

12.12.1973
Ruch Chorzów - Honved Budapeszt 5:0 (1:0)
1:0 - Bon, 34 min.
2:0 - Kopicera, 52 min.
3:0 - Marx, 60 min.
4:0 - Bula, 62 min.
5:0 - Kopicera, 72 min. (karny)
Ruch: Czaja - Drzewiecki, Bajger, Ostafiński, Bon, Wyrobek, Maszczyk, Kopicera, Bula, Benigier, Marx.
Honved: Bicskei (46. Levay), Kelemen, Egervari, Ruzsinszky, Kozma, Kocsis, Bodi, Szucs, Pinter, Pal.

1/4 finału:

6.03.1974
Ruch Chorzów - Feyenoord Rotterdam 1:1 (0:0)
0:1 - Schoenmaker, 67 min.
1:1 - Maszczyk, 90 min.
Ruch: Czaja - Ostafiński, Drzewiecki, Bajger, Wyrobek, Maszczyk, Herisz, Marx, Kopicera, Bula, Benigier (70. Wasilewski).
Feyenoord: Treijtel - Vos, van Daele, Rijsbergen, Ramljak, van Hanegen (65. Boskamp), Ressel, Kristensen, Jansen, de Jong, Wery (62. Schoenmaker).

20.03.1974
Feyenoord Rotterdam - Ruch Chorzów 3:1 (0:1, 1:1)
0:1 - Marx, 20 min.
1:1 - Schoenmaker, 55 min. (karny)
2:1 - de Jong, 91 min.
3:1 - Shcoenmaker, 95 min.
Feyenoord: Treijtel - Ramljak, Vos, van Daele, Rojsbergen,Kristensen (108. Wery), Jansen, de Joang, van Hanegen (94. Boskamp), Ressel, Schoenmarker.
Ruch: Czaja - Drzewiecki, Bajger, Ostafiński, Bon (109. Wira), Wyrobek, Maszczyk, Bula (29. Wasilewski), Marx, Kopicera, Herisz.

Źródła:
ruchchorzow.com.pl
niebiescy.pl
"Sport"
"Przegląd Sportowy"
własne

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Powrót na górę

Piłka nożna

Inne dyscypliny

Strefa konesera

Polecane strony

O nas

Podążaj za nami